środa, 11 grudnia 2013

Kolejne puste opakowania lądują w koszu.

Już jakiś czas temu postanowiłam, że nie będę robiła comiesięcznych postów na temat kosmetyków, które się skończyły bo jest ich zdecydowanie za mało. Ostatni mój post z zużyciami jest z 14 sierpnia i dzisiaj pokaże Wam co od tamtego czasu sięgnęło dna.

1. Płyn do higieny intymnej Lactacyd


Kolejne opakowanie zalicza dno. Jest to moim zdaniem najlepszy płyn. Pojawił się nieraz i pewnie jeszcze dużo razy go zobaczycie na moim blogu.

2. Suchy szampon  Radical.


Nie dość, że jest mega niewydajny to jeszcze nie działa. Byłam bardzo zawiedziona tym produktem i w sumie cieszyłam się, że szybko się skończył. Moim zdaniem on tylko leżał koło suchych szamponów.

3. Lakier do włosów L'Oreal Elnett



Pamiętam jak tylko pojawił się w Polsce od razu go kupiłam. Byłam bardzo z niego zadowolona i nawet wysoką cenę jakoś mogłam znieść. Niestety coś się z nim stało i nie jest już taki dobry. Przynajmniej moim zdaniem. Nie utrwala dobrze fryzury, a już na pewno nie na długo. Nie kupię go ponownie.

4. Olejek do kąpieli Balea


Zwykły przeciętniak. Nie pachniał dobrze i jakoś specjalnie nie nawilżał. Używany solo pod prysznicem nie spowodował, że moja skóra nie potrzebowała później nawilżacza. Żeby go szybko zużyć dodawałam po trochu do żelu pod prysznic.

5.  Tonik do twarzy z kwasem BHA 2% z Biochemii Urody.


Powiem szczerze, że bardzo liczyłam na ten produkt.Niestety nie zrobił z moją twarzą nic. Jak widać data ważności skończyła się we wrześniu. Nie zużyłam go do końca więc reszta poleciała do kosza

6. Olejki do ciała. Jeden z Alverde drugi z Alterry.


Uwielbiam olejki do ciała i tylko ich używam do nawilżania mojego ciała po prysznicu. Ten z Alverde był antycellulitowy, ale czy olejek jest w stanie zlikwidować nam tego niechcianego nieprzyjaciela? I don't think so :)

7. Alverde nabłyszczająca odżywka do włosów.


Zużyłam ją do końca, ale niestety nie spisała się u mnie. Więcej o niej pisałam TU.

8. Eveline olejek arganowy do ciała


Miałam zrobić o nim osobną recenzję, ale za szybko się skończył. Ten olejek z atomizerem zupełnie się nie sprawdził. Wydobycie go z opakowania to była dla mnie męczarnia. Dlatego odkręcałam atomizer i wylewałam olejek na dłoń, przez co jego wydajność spadła drastycznie. Był to jednak bardzo fajny olejek ładnie nawilżał, dobrze się wchłaniał. Zapach był troszkę dziwny ale do przyjęcia.

9. Eyeliner z Essence






Eyeliner ten musiałam wyrzucić ze względu na to, że wysechł. Więcej o nim pisałam TU.


Wykończyłam jeszcze dwa produkty, o których wkrótce napiszę Wam więcej, dlatego ich nie pokazuje :)

Pozdrawiam, Kasiek :*

10 komentarzy:

  1. Nie znam nic, ale o eyelinerze słyszałam dużo dobrego. Szkoda tylko, że nigdy nie mogę na niego trafić ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakiś czas temu używałam Lactacydu, sprawdzał się ok ale dowiedziałam się, że jego skład nie jest wcale rewelacyjny i przerzuciłam się na Facelle :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie czytałam ostatnio o tym u Ciebie. Ten z Facelle mam i zamierzam go używać jak tylko skończę Lactacyd,

      Usuń
  3. tez uwielbiam lactacyd, ale wesje ginekologiczna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz za sprawą Madzi zamierzam przerzucić się na Facelle :)

      Usuń
  4. Lactacyd jest bardzo dobry najlepszy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie się ostatnio o nim piszę.

      Usuń
  5. liner w żelu bardzo lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń

Please, make me smile and leave a comment :)