czwartek, 6 marca 2014

Moja paleta cieni Inglot Freedom System

Wreszcie przyszedł ten dzień, że pokażę Wam jakie cienie trzymam w swojej magnetycznej palecie z Inglota.
Skompletowałam ją w lipcu. Postanowiłam oddać się w ręce pani wizażystki i przy wydaniu 90 zł, makijaż był gratis :)
Oczywiście paleta kosztowała więcej. Każdy cień 10 zł plus 18 zł za pustą paletkę. Czyli w sumie 118 zł :)

A co za to otrzymałam?


Każdy cień da się wyciągnąć za pomocą magnesu, który znajduje się na rogu wieczka. Nie jest to jednak proste gdyż nie każdy cień chce wyjść po dobroci :) Trzeba nabrać trochę wprawy.

Tak prezentuje się cała paletka:


A tak poszczególne cienie:

355
467

129

420

363

457

326

491
377

428 to się właśnie dzieje gdy próbuje się wyciągać cień na siłę :)

Widzicie, które cienie są najczęściej używane :) Gdybym miała wybierać je jeszcze raz myślę, że z niektórych bym zrezygnowała. Co najmniej z jednego brązu i jednego fioletu. Ale są jakie są. Teraz zabieram się za cienie MAC'a :)
Jeżeli tylko trafię na dobre światło i uda mi się coś fajnego zmalować na oku to pokażę Wam jakiś makijaż.
A tym czasem paletka po ponad pół roku używania:


Jak Wam się podoba moje zestawienie? A może macie jakieś cienie z mojej paletki?

Buziaki, Kasiek :*

17 komentarzy:

  1. Bardzo lubię cienie z Inglota:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A masz jakieś ulubione kolory? :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. A dziękuję :) Ale ze dwa bym wymieniła :)

      Usuń
  3. ja również bardzo lubię cienie z Inglota, używam ich codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widziałam właśnie u Ciebie paletkę :) dobra jakość za niską cenę :)

      Usuń
    2. Dokładnie tak :) Nadal używam tej samej paletki :))

      Usuń
  4. 428 to jeden z moich Inglotowych ulubieńców :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę wymyśleć jakiś makijaż z użyciem tego cienia :-)

      Usuń
  5. Ja wolę cienie z MAC, ale tych z Inglota wcale nie uważam za złe. Jednak nie wszystkie wykończenia mi pasują, np. nie lubię tych z drobinkami, bo w opakowaniach wydają się ładne, a na oku tracą zupełnie urok i stają się jakieś takie... nijakie (przynajmniej te kolory, które sama miałam). Natomiast jasne maty (beżowe, bazowe) kupuję regularnie :)

    Sposób na wyciąganie cieni z tych paletek jest dla mnie magią (udaje mi się to tylko w tych skrajnie bocznych kącikach :P).
    No i poproszę o jakiś wieczorowy makijaż z cieniem 428 :> Mam podobny i nie wiem wciąż jak się za niego zabrać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam Cię za te komentarze <3 :-)
      Ja cień z MACa mam dopiero jeden -zaczynam zbieranie :-)
      Co do cieni z brokatem to się zgadzam, tracą swój urok.

      Takiej prośbie nie sposób się oprzeć, choć przyznam szczerze, że tez do końca nie okiełznałam 428 :-) no i mistrzynią makijażu nie jestem, ale się postaram :-)

      Usuń
    2. :)
      Ja niestety nie mam bezpośredniego, stacjonarnego dostępu do MAC (tzn. na razie nie mam, bo podobno coś się kroi w moim mieście :)), więc jak już wpadam do salonu, to nie wiem, na czym się skupić, na czym oko zawiesić :) Ich cienie są według mnie świetne we współpracy, maty są super, a perłowe wykończenie nie wieje wątpliwą elegancją, a wyjątkowo upiększającym, delikatnie chwytającym światło efektem. Żałuję tylko, że nie są nieco tańsze, no ale przynajmniej dwa razy zastanowię się, zanim przygarnę jakiś konkretny odcień :) Chociaż nie powiem, mam kilka takich, których rzadko używam - czas coś z nimi zrobić!

      Co do makijażu, to ja nawet nie chciałabym, aby był on 'mistrzowski', tylko taki, który moje lewe ręce zdołają odtworzyć :D

      Usuń
    3. Ja na (nie)szczęście mam aż dwa albo trzy MACi w Warszawie, ale jak coś idę kupić to już wiem co. Nie lubię tam za długo stać i się przyglądać bo oniesmielaja mnie te panie :-)
      Ja swój nowy nabytek pokaże niedlugo na blogu :-)
      Jakie masz kolorki tych nieuzywanych cienie? Ja w następnej kolejności kupię sobie Satin Taupe, Naked Lunch i jeszcze jakiś bezowy ale zapomnialam nazwy :-)

      W weekend ide na "kobiecą" kawę to coś może zmaluje :-)

      Usuń
    4. A ja na szczęście nie zwracam na ekspedientki/konsultantki uwagi, chociaż rozumiem, że zakupy pod presją takich spojrzeń mogą być niekomfortowe :)

      Jeśli chodzi o te rzadziej używane, królują w temacie: Amber Lights, Trax, Crystal (chociaż wraz z nadejściem słonecznych dni robię do niego podejście ;), no i Deep Truth, którego okiełznanie w większej odsłonie idzie mi jak po grudzie (chociaż dość często używam go do robienia kresek :).
      Satin Taupe i Naked Lunch uwielbiam i używam non stop. Spośród ich beżowych cieni wybrałam na siebie Brule, ale jakiś czas temu go zdenkowałam, a w ruch poszły dwa bazowe Ingloty, które chcę zużyć :)

      No to ja ze swej strony życzę pysznej kawy i pięknego makijażu! :D

      Usuń
  6. 467 to ostatnio mój ulubieniec komponuję go z wieloma innymi cieniami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widać jakie jest zużycie u mnie :-) idealny bez do wszystkich makijaży :-)

      Usuń
  7. kocham beże z Inglota, ten ostatni granacik też wygląda ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń

Please, make me smile and leave a comment :)